Zła mama – toksyczna przyjaźń w powieści Tarryn Fisher

Fig Coxbury wciąż nie potrafi pogodzić się z utratą córeczki. Minęły już dwa lata, a ona wciąż o tym myśli. Do tego jest przepełniona pragnieniami – wciąż pragnie dziecka, pragnie szczęśliwego małżeństwa, pragnie miłości, jednak niestety, rzeczywistość jest zupełnie inna. Pewnego dnia los Fig przecina się z młodą kobietą, Jolene Avery, i jej córką, Mercy, będącą zresztą w wieku poronionej córki Fig. Jolene nawet nie przypuszcza, jak bardzo to „niewinne” spotkanie zmieni jej życie, i co gorsza: jaki błąd popełnia, wpuszczając Fig do swojej codzienności.

Żyć pragnieniami innych

Dlaczego Fig wkracza do codzienności Jolene i Dariusa (męża Jolene)? Otóż widzi ona w Jolene tytułową złą mamę i uważa, że sama lepiej wychowałaby Mercy. Autorka powieści – Tarryn Fisher – wraz z każdą kolejną stroną wprowadza nas w świat myśli Fig, który wydaje się być co najmniej niebezpiecznym – romans z Dariusem, zagrabienie tożsamości Jolene i inne, przekładające się zresztą na konkretne decyzje (z kupnem domu obok Averych włącznie!). Ba, obsesja Fig dosięga tego, że urządza mieszkanie dokładnie na wzór mieszkania Averych, tak samo zresztą jak czyni ze swojego konta w medium społecznościowym dokładną kopię konta Jolene. Czy Fig to stalkerka? Psychopatka? A może obraz każdego z nas po traumie? Odpowiedź na to pytanie wcale nie jest oczywista.

Majstersztyk spod pióra Fisher

Zła mama (Tarryn Fisher) to prawdziwy majstersztyk. Autorka:

  • wprowadza czytelnika w świat ludzi z pozoru normalnych, którzy na dnie swoich umysłów kryją naprawdę zdumiewające tajemnice;
  • tworzy wątki z pozoru oczywiste tylko po to, żeby nagle – wraz z zakończeniem – wszystko odwrócić (!);
  • ma lekkie pióro, którym kreśli bardzo dynamiczną narrację;
  • doskonale pokazuje, na czym polega problem stalkingu;
  • tworzy bardzo wyraziste sylwetki swoich bohaterów (wzbogacone elementami komicznymi czy – rzadko, bo rzadko, ale jednak – wulgarnymi).

Z jakim wrażeniem odejdziemy od lektury? To zależy od nas, ale jedno powieli się chyba u większości czytelników – że każdy z nas może zostać psychopatą. W końcu z początku Fig nie jest tą samą osobą, którą staje się na kolejnych kartkach powieści. Ba, z początku wydaje się być po prostu zranioną, nieszczęśliwą kobietą. Jaka więc pewność, że i nas tak ciężka trauma, jak utrata dziecka, nie przemieniłaby w kogoś tak… okropnego!?

Książka (nie)idealna

Oczywiście Zła mama ma też kilka wad. Po pierwsze – książka dzieli się na trzy narracje, prowadzone przez Fig, Jolene i Dariusa – a więc przez psychopatkę, socjopatkę i artystę – jednak ostatnia jest nieco nudna. Po drugie – naiwność Jolene i ogólnie – niektóre zachowania bohaterów mogą wydawać się przerysowane. Te drobne minusy nie zmieniają jednak faktu, że Zła mama to powieść inna niż wszystkie, po którą naprawdę warto sięgnąć!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *